Właśnie pomyślałem sobie, że wieczór świąteczny to doskonały moment, by napisać słów kilka odnoszących się do tematu poruszonego w Pana ostatnim felietonie, a w którym to temacie mam bogate i różnorodne doświadczenia. Bo jeśli święta Bożego Narodzenia to choinka być musi. Choć rzecz jasna nie wszyscy odnoszą się do niej z takim samym entuzjazmem. Dla nie na przykład (ku zgryzocie MONBŻ) mogło by jej nie być w domu w ogóle - a niech sobie rośnie w lesie. Niemniej jestem ojcem dwóch kilkuletnich córek, więc z zastrzeżeniem, że nie mam zamiaru brać udziału ani w jej ubieraniu, ani rozbieraniu, grzecznie uczestniczę w zakupie, wnoszę do domu i wynoszę, gdy przyjdzie na to czas. Boże Narodzenie to również czas zimowego przesilenia, gdy dnia jak na lekarstwo i jak Pan słusznie zauważył, bardzo trudno oddawać się pasji, jaką jest bieganie nie zahaczając o noc. A wtedy, szczególnie gdy wybieramy się w miejsca nieoświetlone, najlepiej wyglądać jak choinka. Nie dosłownie oczywiście. Może nie od razu czubek, łańcuch i bombki, ale świecidełko się należy.
![]() |
Bombki na brodzie widoczności raczej nie poprawią. Nawet jeśli to - podobno - modne (źródło: beardbaubles.tictail.com) |
Warto wspomnieć, że o tym jak ważna jest widoczność na drodze miałem okazję przekonać się na własnej skórze. Na szczęście to nie ja byłem niewidoczny i - na jeszcze większe szczęście - nie byłem w roli kierowcy. Miało to miejsce właśnie podczas jednych z moich nocnych długich wybiegań z czołówką. Biegłem sobie (jak to się ładnie mówi) grzecznie lewą stroną drogi (dodajmy, odcinek bez chodnika i jakiegokolwiek oświetlenia), gdy niemal wpadłem na jegomościa idącego z naprzeciwka. Szedł sobie beztrosko w ciemnym ubraniu prawą stroną jezdni. Zauważyłem go w ostatniej chwili (w odróżnieniu od przeciętnego auta, rozwijałem w danym momencie prędkość nie większą niż 12-13 km/h) tylko dzięki temu, że wpatrywał się akurat w ekran swojego telefonu komórkowego. Przez to, że było ciemno, nie zwróciłem uwagi czy miał w uszach słuchawki a na głowie kaptur, niemniej nie zdziwiłbym się ani trochę, gdyby tak właśnie było.
Na koniec ciekawostka. Jak to zwykle bywa, na każdej zmianie ktoś próbuje zyskać. W przypadku wprowadzenia nakazu używania odblasków poza terenem zabudowanym pismo nosem zwęszyli nie tylko producenci sprzętu sportowego (trudno im się jednak dziwić) ale także niektórzy bankierzy. Krótko po wejściu w życie wspomnianych przepisów dotarła do mnie informacja dotycząca promocji dla osób zakładających konto w pewnym banku. Otóż taka osoba, czyli nowy klient banku, miał otrzymać w prezencie kamizelkę odblaskową, której mógłby używać podczas biegania. A pieniądze zaoszczędzone (uwaga!) na mandacie za brak elementu odblaskowego, wpłaciłby niezwłocznie na konto oszczędnościowe o atrakcyjnym oprocentowaniu. Ciekawe myślenie, nieprawdaż? Od razu zachodzę w głowę, co się stało z tymi wszystkimi pieniędzmi, które przez lata zaoszczędziłem na nieotrzymanych mandatach.
Łącze tradycyjne pozdrowienia od CMcMH, jak również nieco spóźnione (acz szczere) życzenia świąteczne.
Bartek M.