Trudno to nazwać "bezbolesnym powrotem do treningów", tak jak i formę trudno zaklasyfikować jako zbliżoną do optymalnej, ale udało się - wyszedłem dziś pobiegać!
Zwykle unikam jak mogę "buziek" w postach, ale dziś, z tej radości, zrobię wyjątek: :-)
22 grudnia 2010
12 grudnia 2010
Priorytety...
Stephen R. Covey pisał jednej ze swoich książek (nie pamiętam już w której, ale czytałem aż dwie, więc bardzo możliwe, że wspominał o tym w obu) o szczególnych okresach, w których jedne dziedziny życia stają się na tyle istotne, że trzeba nieco "zaniedbać" inne. Właśnie to spotkało mnie w ostatnich kilku tygodniach. Niespotykane zmasowanie wyjazdów służbowych, dodatkowo dosyć dalekich bo do Niemiec, Czech i znów do Niemiec, oraz obowiązki związane ze studiami spowodowały, że musiałem nieco przedłużyć swoje posezonowe roztrenowanie. Do tego stopnia, że musiałem zrezygnować z wczorajszego biegu GP Poznania, ponieważ w tym czasie słuchałem wykładu swojego promotora (a tak chciałem wziąć udział we wszystkich biegach)
Na chwilę obecną sytuacja wygląda tak, że uda mi się włożyć buty do biegania nie wcześniej niż po 15 grudnia. Przygotowania do maratonu przyjdzie mi zatem rozpocząć niemalże z biegu (sic!), bo według planu pierwszy trening przypada na 21 grudnia (zobaczymy co na to gorączka przedświąteczna). Mam nadzieję, że nie "oklapłem" za bardzo przez ten okres quasi-przymusowego nieróbstwa...
Na chwilę obecną sytuacja wygląda tak, że uda mi się włożyć buty do biegania nie wcześniej niż po 15 grudnia. Przygotowania do maratonu przyjdzie mi zatem rozpocząć niemalże z biegu (sic!), bo według planu pierwszy trening przypada na 21 grudnia (zobaczymy co na to gorączka przedświąteczna). Mam nadzieję, że nie "oklapłem" za bardzo przez ten okres quasi-przymusowego nieróbstwa...
1 grudnia 2010
Powrót do formy?
Po trzech tygodniach totalnego lenistwa (miało być bez biegania, ale aktywnie – lecz przeszkodziły tzw. okoliczności i zabrakło motywacji) założyłem dziś znowu buty do biegania. Zerwałem się wcześnie rano w czeskim hotelu, w którym akurat przyszło mi nocować, i posilony dwoma batonami musli i kilkoma łykami izotonika ruszyłem na tzw. miasto. Chyba musiałem stanowić nie lada atrakcję dla marznących w oczekiwaniu na autobus autochtonów. Miałem też szczęście, że w nocy nie dosypało śniegu i nie musiałem brodzić w nim po kolana. Gdybym prze łożył to na popołudnie mogłoby być naprawdę „wesoło” (dawno nie jechałem po autostradzie, na której nie było widać nawierzchni, jak dziś po południu). W sumie, jak na początek, wyszło tego biegania ok. 4,2 km. I dopiero, gdy pośniadaniu wsiadłem do samochodu, zorientowałem się jak zimno jest na dworze – a było osiem kresek poniżej zera (przypomnę, że ogólnym założeniem jest bieganie przy temperaturze nie niższej niż -10°C).
Ładnie się zaczyna ta biegowa zima – zobaczymy co będzie dalej…
Ładnie się zaczyna ta biegowa zima – zobaczymy co będzie dalej…
21 listopada 2010
Wszystkie Ryśki to porządne chłopy...
Ryszardowi Grobelnemu gratulujemy Poznańskiego (półtora) Maratonu i świetnego wyniku w wyborach: 49,24 wg sondażu Gemini telewizji WTK.
Dodam tylko, że gdybym nie biegał zapewne zagłosowałbym tak samo jak zagłosowałem.
A Ty, czy spełniłeś swój obywatelski obowiązek?
Dodam tylko, że gdybym nie biegał zapewne zagłosowałbym tak samo jak zagłosowałem.
A Ty, czy spełniłeś swój obywatelski obowiązek?
18 listopada 2010
Krok po kroczku, krok za krokiem...
Wszystkich Świętych i Święto Zmarłych dawno już za nami a ja jeszcze żadnej gwiazdkowej* kolędy nie widziałem w telewizji (a może przegapiłem - faktem jest, że zaniżam i do dosyć znacznie średni dzienny czas spędzany w narodzie przed szklanym przepierzeniem). Co gorsza, na tzw. Fejsie rozpoczęcie sezonu wałkowania piosenki Last Christmas zaplanowane jest "dopiero" na pierwszy grudnia. No jak nic święta się spóźniają w tym roku.
Mała dygresja - pamiętacie dowcip o rozmowie przedświątecznej dwóch blondynek**?
- Słyszałaś? W tym roku wigilia wypada w piątek.
- O bosze (sic!), mam nadzieję, że nie trzynastego.
Na szczęście jeden z portali dla biegaczy czuwa i już przygotował pierwszą z trzech części propozycji na "podchoinkowe" (i nie tylko, bo po drodze mamy jeszcze 6.12, a wtedy, w zależności od regionu, trzeba grzebać pod poduszką, w bucie i gdzie tam jeszcze) prezenty dla amatorów przebierania nogami. Nam nie pomoże to w wybieraniu podarków dla najbliższych, o ile nie należymy do tych szczęśliwców, którzy dzielą swoją pasję z mężem, żoną czy kuzynem, ale może warto zostawić, niby to przypadkiem, przedmiotową stronę otwartą na ekranie komputera.
Z podanego zestawu propozycji najbardziej spodobał się portfel na ramię z saszetkami na żele energetyczne. Chociaż, to prezent raczej na tę cieplejszą część roku. Na drugim miejscu umieściłbym zestaw czapka - rękawiczki - odblask. Ciekawy pomysł stanowią też pakiety z gratisem w formie torby świątecznej. Tylko dlaczego nikt nie pomyślał o najprostszym i najbardziej odpowiadającym na aktualne potrzeby biegacza upominku - bonie zakupowym do znanej sieci ze sprzętem sportowym?
A Wy, co ze wskazanej listy widzieliście by pod swoją "panną zieloną"?
*W pierwszym odruchu chciałem napisać "bożonarodzeniowej" ale to właśnie komercja tak skutecznie pozbawia te święta (a zwłaszcza czas oczekiwania na nie) ich właściwego im ducha.
**Aby uniknąć nieporozumień, darzę blondynki wielką atencją - dwie witają mnie, gdy wracam do domu.
Mała dygresja - pamiętacie dowcip o rozmowie przedświątecznej dwóch blondynek**?
- Słyszałaś? W tym roku wigilia wypada w piątek.
- O bosze (sic!), mam nadzieję, że nie trzynastego.
Na szczęście jeden z portali dla biegaczy czuwa i już przygotował pierwszą z trzech części propozycji na "podchoinkowe" (i nie tylko, bo po drodze mamy jeszcze 6.12, a wtedy, w zależności od regionu, trzeba grzebać pod poduszką, w bucie i gdzie tam jeszcze) prezenty dla amatorów przebierania nogami. Nam nie pomoże to w wybieraniu podarków dla najbliższych, o ile nie należymy do tych szczęśliwców, którzy dzielą swoją pasję z mężem, żoną czy kuzynem, ale może warto zostawić, niby to przypadkiem, przedmiotową stronę otwartą na ekranie komputera.
Z podanego zestawu propozycji najbardziej spodobał się portfel na ramię z saszetkami na żele energetyczne. Chociaż, to prezent raczej na tę cieplejszą część roku. Na drugim miejscu umieściłbym zestaw czapka - rękawiczki - odblask. Ciekawy pomysł stanowią też pakiety z gratisem w formie torby świątecznej. Tylko dlaczego nikt nie pomyślał o najprostszym i najbardziej odpowiadającym na aktualne potrzeby biegacza upominku - bonie zakupowym do znanej sieci ze sprzętem sportowym?
A Wy, co ze wskazanej listy widzieliście by pod swoją "panną zieloną"?
*W pierwszym odruchu chciałem napisać "bożonarodzeniowej" ale to właśnie komercja tak skutecznie pozbawia te święta (a zwłaszcza czas oczekiwania na nie) ich właściwego im ducha.
**Aby uniknąć nieporozumień, darzę blondynki wielką atencją - dwie witają mnie, gdy wracam do domu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

