Jutro już dziesiąty stycznia. A to oznacza, że na przygotowania do 38. Maratonu Dębno pozostaną już tylko trzy miesiące, czyli okrągłe 90 dni. Tyle, że jak na razie przygotowania idą jak po grudzie - dosłownie i w przenośni...
Dosyć długo przyszło nam czekać na większą liczbę informacji na temat 38. edycji maratonu. A wszystko przez to, że zeszłoroczna edycja została przesunięta na październik. Długo jedyną informacją na temat terminu rozegrania zawodów był kalendarz imprez na stronie PZLA. Ale w grudniu w końcu sypnęło informacjami na oficjalnej stronie maratonu. Najpierw potwierdzono termin (10 kwietnia), później ruszyła strona w nowej szacie graficznej, aż wreszcie (tuż przed końcem roku) uruchomiono internetowe zapisy do biegu. Ja zapisałem się w tym tygodniu i znalazłem się na liście jako stodwudziestadzewiąta osoba. W tej chwili lista liczy już dwieście trzynaście pozycji. Zobaczymy, czy ta dynamika zostanie zachowana.
Jedno nie zaskoczyło (chyba) na pewno - trasa. Tak jak w latach ubiegłych, prowadzić będzie ona po "trójkącie" Dębno-Dargomyśl-Cychry. Pętla liczy sobie ok. 14 km, zatem trzeba będzie ją pokonać trzykrotnie (pomyślałem sobie dziś, że to jak na półmaratonie w Kościanie, tylko pętla dwukrotnie dłuższa).
Osobiście jakoś bardziej przypadają mi do gustu trasy "jednopętlowe", ale z tego co słyszałem o maratonie w Dębnie, na trasę narzekać nie powinienem. Ale to już czas pokaże. Tymczasem trzeba dobrze przepracować następne trzy miesiące, żeby dobrze wypaść, choć to wcale zawody balonowe nie są.
A tak na marginesie - w swojej krótkiej jeszcze karierze maratończyka nie świętowałem jeszcze tak hucznie "studniówki" maratonu, jak to miało miejsce tym razem. Przyszli goście, zajadaliśmy się sałatkami i innymi słodkościami, raczyliśmy się trunkami, a w pewnym momencie nawet szampan był. Ale nic dziwnego, w końcu to był Sylwester...
A założyłeś czerwone majtki na studniówkę? ;-) A nie, przepraszam to chyba dotyczy tylko kobiet.
OdpowiedzUsuńCo do tras, to ja też sobie pomyślałam że nie lubię powtarzania pętli - jakoś tak to działa inaczej na mózg niż jedna długa trasa - trochę demotywujące. Jednak rozumiem że przy długich biegach czasem po prostu inaczej się nie da. Powodzenia w treningach :)
niezła studniówka :)
OdpowiedzUsuńa ja tam lubię pętle, bo jakoś łatwiej mi biec po trasie, którą już znam :)
powodzenia!
Pętle mają zaletę - po jednej już wiadomo, czego się dalej spodziewać :) Skoro studniówka była huczna, myślę, że wynik będzie spektakularny i tego Ci życzę :)
OdpowiedzUsuńNa biegowej studniówce to trzeba było makarony wsuwać, a nie sałatki ;)
OdpowiedzUsuńDębno jest fajne tylko bardzo daleko ;)podobał mi się ten maraton :)jak dla mnie numer 2 po Poznaniu
OdpowiedzUsuńTeż się tam wybieram, ale moje świętowanie było kameralne. Może to dlatego, że nie chce zapeszać...
OdpowiedzUsuńPowodzenia w treningach.