Man muss Prioritäten setzen
28 maj 2011
Jak mawiają nasi przyjaciele Słowianie zza zachodniej granicy...
Niestety w ostatnich dniach musiałem mocniej skupić się na tej z dziedzin mojego życia, która z bieganiem ma niewiele wspólnego i siłą rzeczy bieganie poszło nieco w "odstawkę". No cóż - życie! W zeszłym tygodniu udało mi się wyjść raz (ale o tym już pisałem). W tym tygodniu też tylko raz - w czwartek: 5 km w tempie półmaratonu i po 3 km w pierwszym zakresie na rozgrzanie i schłodzenie. Czuć było chwilowy brak regularności w bieganiu i zmęczenie materiału związane z intensywną pracą nad ową inną (pewnie bardziej to drugie) dziedziną, bo aby utrzymać tętno w pierwszym zakresie, musiałem biec (a właściwie wlec) w tempie zbliżonym do 7 km/min. A nogi spragnione biegu wciąż chciały szybciej.
Nogi "odbiją" sobie jutro, bo już jutro z silną warszawsko-poznańską grupą Blogaczy meldujemy się rano na Polach Mokotowskich. Chociaż tą swoją życiókę to ja jutro słabo widzę...




3 komentarze:
Wybieramy się całą trójką, żeby kibicować blogaczom :)
Powodzenia Blog@acze ! Przed południem będę trzymał za Was Kciuki, a o 16-tej wystartuję w kolejnej imprezie zaliczanej do GP Zabieganych - Pętli Rudnickiej na dystansie 13,3 km :)
PS Adasie są fajne ;)pozdrowionka także dla kibiców ;)
Sama trasa jest mocno pokręcona - więc o życiówkę nawet w formie będzie trudno. Do zobaczenia w Stolicy.
Prześlij komentarz